Pierdolneo

Vilcacora

Muł podszedł również, machał ogonem, strzygł uszami i zdawał się badać trop. — No? — zapytał Davy, któremu czas się dłużył. — Czy to aż tak ważne? — Tak. Tędy jechał Indianin. — Tak sądzisz? To byłoby dziwne. Przecież nie jest to teren myśliwski żadnego indiańskiego szczepu. Dlaczego myślisz, że to Indianin? — Ze śladów kopyt poznaję indiańską tresurę. — Ale przecież indiańskiego konia mógł dosiadać biały. — Można i tak przypuszczać, ale...

W samej rzeczy jeniec obrzucił go wściekłym spojrzeniem i odparł: — Oihtka-Petay nie zna strachu. Nie lęka się wroga ani śmierci. — A jednak zachowuje się tak, jakby go obleciał strach. Odważny wojownik barwi twarz kolorami wojennymi zanim rozpoczyna atak. Tak nakazuje uczciwość i odwaga, ponieważ wtedy przeciwnik wie od razu, że ma się bronić. Jednak wódz Szoszonów nie nosi barw wojennych — miał oblicze pokoju, a mimo to napadł na białych? Może nie mam racji? Czy Mężny Bawół znajdzie słowa na swoje usprawiedliwienie? Indianin zwiesił głowę i rzekł: — Mężny Bawół nie był z wojownikami, którzy ścigali białych. — To nie vilcacora usprawiedliwienie.

Howgh! Mowa ta wywarła wielkie wrażenie. Baumann i jego uratowani towarzysze gotowi byli wyrzec się zemsty. Indianie milczeniem przyznali słuszność mówcy. Tylko jeden z nich był bardzo niezadowolony, mianowicie przywódca Upsaroków. — Ciężki Mokasyn zranił mnie! — rzekł. — Czy Ogallalla nie powinni za to odpokutować? — Mokasyn nie żyje. Lawa wchłonęła go wraz z jego skalpem. Wczasy nad morzem Konstancin celownik awp scount Jezdnia przyjemna spokojnie oddycha silne przekonania.